Reklama

Moim zdaniem

Spowiedź

Grzechy ulatywały ku Temu, który je rozsupływał i strzepywał w kosmos, tak aby w nim zniknęły, rozproszyły się w niewidoczny pył.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dziś, zamiast aktualnych odniesień, proponuję fragment mojej powieści, którą właśnie piszę: Ksiądz Robert Stalski właśnie spełniał swoje ulubione obowiązki, czyli spowiadał w spowitej półmrokiem świątyni. Cicho szemrały tam grzechy podstarzałych krakowskich mieszczek i cicho też spływała na niego niewidzialna rozmowa ze Stwórcą. Ksiądz Robert odkrył, że posługa w półmrocznym konfesjonale spełnia w nim potrzebę odczuwania sakramentu kapłańskiego. To był stan, gdy nie liczył się on sam, jego indywidualna świadomość – „odpinała się” ona od wszelkich możliwych procesorów organizmu i ulatywała chwilowo w puste przestrzenie, gdy sprawowany przez niego sakrament aktywizował się, rozgrzewał, przetłaczał przez mózg eksplozje mniejszych lub większych olśnień.

Reklama

Kapłan ze zdumieniem spostrzegał w sobie – nierozumiany do końca – detektor kłamstw i nieszczerości, z którymi przychodzili penitenci. Zadziwiony słyszał, jak jednym zdaniem potrafił rozbroić starannie przygotowane maskarady, zasłony skrywające bezwstydną nagość grzechów. Co jeszcze dziwniejsze, grzechy te nie napełniały go żadnymi uczuciami. Ot, zjawiały się i sczepione z zaskakująco adekwatną puentą moralnego rozjaśnienia ulatywały ku Temu, który je rozsupływał i strzepywał w kosmos, tak aby w nim zniknęły, rozproszyły się w niewidoczny pył cząstek intencji, zamierzeń, odczuć i obaw, z których na powrót mogłyby być budowane atomy ludzkiej woli, rozeznania i decyzji, gdyby tak istotnie wyglądała fizyka ludzkich myśli i postępków.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jak jednak było, ksiądz Robert nie wiedział i o dziwo nie czuł żadnej pokusy, aby tych wyjaśnień poszukiwać.

Polubił stan, w którym stawał się myślącym „ekranem”, pozbawioną wartościowania i oceny „membraną” przekazującą – uczciwie i z właściwą wrażliwością – drgnienia uczynków Temu, który miał władzę unieważniania ich zła i wyrzucania ze świata nagromadzonej w nich czarnej duchowej energii.

Wszystkim, którzy z takim zapamiętaniem starali się ukazać bezsensowność spowiedzi, chciałby ukazać film z każdej takiej sesji w konfesjonale. Gdyby taki film mógł w ogóle powstać. Było to jednak przeżycie tak indywidualne i głębokie, że nie potrafiłby nawet rzetelnie tego opowiedzieć. Taki stan kapłański należało po prostu przeżyć, ale najpierw do niego dotrzeć, i Robert doskonale wiedział, jaka wyboista i zawiła ścieżka przywiodła go w to miejsce. Szczerze mówiąc, to nawet nigdy dotychczas nie zwierzał się swoim kolegom w kapłaństwie z niesłychanej synergii, jaką udawało mu się osiągać w konfesjonale, z niedającą się wysłowić łącznością z Siłą Sprawczą. Te drgnienia ducha postanowił pozostawić sobie, nie z egoizmu czy potrzeby intymnej wyłączności, ale z poczucia, że cokolwiek by nie opowiedział, to i tak nie opisze tego, co – w stanie odpowiedniego skupienia – bywało mu dane.

Ksiądz Robert Stalski był wysokim, ciągle przystojnym mężczyzną o skroniach lekko już przyprószonych drobinkami kiełkującego srebra. Delikatna siwizna dodawała jednak jego pociągłej twarzy pewnej szlachetności, ciągle też odmalowywał się na niej wyraz dziecięcego zaciekawienia pomieszanego z delikatną goryczą doświadczeń, które zaznaczyły się kilkoma niezbyt jeszcze głębokimi bruzdami na czole i w kącikach ust. Jak na swój wiek – a dawno już przekroczył czterdziestkę – był uroczym partnerem wielu rozmów i gdyby nie księżowska sutanna, pewnie nie mógłby się opędzić od rozgorączkowanych mieszczek, które chciałyby go uszczęśliwić.

Kraków wyrobił w nim nieco sarkastyczny zmysł obserwacji. Dobrze wiedział, że za fasadami pysznie prezentujących się kamienic ciągle kłębiły się zawilgocone, śmierdzące sekrety. To miasto było też dla niego miejscem szczególnym: swoistym społecznym endemitem, wszak w Polsce tylko w tym mieście przetrwało mieszczaństwo z jego konstytutywnymi cechami. Wszystkie inne miasta były przeorane przez wojny, zniszczenia, wysiedlenia, a w Krakowie nieodmiennie – od kilkuset lat – kłębiło się to samo towarzystwo. Oczywiście, miasto rosło i wraz z jego „puchnięciem” przybywało nowych ludzi. „Krakówek” jednak trwał nieprzerwanie i rzadko kto był dopuszczany do jego hermetycznych kręgów...

2025-10-28 14:16

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Absurd życia

Niedziela Ogólnopolska 32/2026, str. 37

[ TEMATY ]

Moim zdaniem

youtube.com

Witold Gadowski

Witold Gadowski
Życie jest absurdalne, nie ma sensu i nie prowadzi donikąd... na dodatek obfituje w cierpienie, przepełnione jest przemocą i brakiem sprawiedliwości – takie konstatacje zapamiętuję z moich licznych rozmów prowadzonych z ludźmi, którzy poświęcili się „karierze zawodowej”, „realizacji własnych marzeń”, „wyzwalaniu się spod tyranii schematów”. To ludzie, którzy mają dobry status materialny, liczą się w swoich środowiskach, są nowocześni wedle serwowanych obecnie przez główne media „modeli samorealizacji”.
CZYTAJ DALEJ

Kościół Warszawski zabrał głos w sprawie abortomatu. Co napisano w oświadczeniu?

2026-10-02 14:08

[ TEMATY ]

duszpasterstwo rodzin

Archidiecezja Warszawska

doświadczenie

abortomat

Adobe Stock

W związku z informacją o pojawieniu się w Warszawie urządzenia umożliwiającego dostęp do środków służących do farmakologicznego przerwania ciąży, tzw. abortomatu, oświadczenie wydało Duszpasterstwo Rodzin Archidiecezji Warszawskiej. Przypomina w nim, że życie każdego człowieka od poczęcia zasługuje na ochronę i wyraża sprzeciw wobec wszelkich działań ułatwiających pozbawianie dzieci życia.

Oświadczenie Referatu Duszpasterstwa Rodzin Archidiecezji Warszawskiej
CZYTAJ DALEJ

Czy Polska stanie się drugą Francją? Ostrzeżenie dla polskiej szkoły

2026-10-02 21:38

[ TEMATY ]

Francja

edukacja

Andrzej Sosnowski

PAP/EPA/Firas Abdullah

Paryż - krajobraz po francuskim proteście młodzieży

Paryż - krajobraz po francuskim proteście młodzieży

Płonące szkoły, barykady, starcia z policją i tysiące zatrzymanych. Francuski protest młodzieży, rozpoczęty od realnych problemów edukacji, w części miejsc przerodził się w przemoc. Nie oznacza to, że podobny scenariusz czeka Polskę. Powinien jednak skłonić do pytania: czy europejska szkoła, coraz silniej skoncentrowana na dobrostanie i komforcie ucznia, nadal przygotowuje go do wysiłku, frustracji, odpowiedzialności i poświęcenia?

Francuskie protesty rozpoczęły się od problemów, których nie wolno lekceważyć: braków nauczycieli, złego stanu budynków, przepełnionych klas i niedostatecznych środków na edukację. W ciągu kilku dni objęły znaczną część kraju. 2 października br. około 400 szkół średnich pozostawało zamkniętych, zatrzymano ponad dwa tysiące osób, a 65 pracowników oświaty odniosło obrażenia. Dochodziło do podpaleń i starć z policją.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję