Reklama

Niedziela w Warszawie

„Opłatek” na UKSW

Społeczność Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego spotkała się na „opłatku” uniwersyteckim, w czasie którego złożyła sobie bożonarodzeniowe życzenia.

[ TEMATY ]

UKSW

ks. prof. dr hab. Ryszard Czekalski

Chór UKSW

Łukasz Krzysztofka/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zebranych w Auli św. Jana Pawła II pracowników, studentów i doktorantów, a także emerytów UKSW powitał ks. prof. dr hab. Ryszard Czekalski, rektor UKSW. W szczególny sposób zwrócił się do emerytowanych profesorów uczelni.

- Słowa wdzięczności kieruję w pierwszej kolejności do tych, którzy zostawili kawałek życia wspaniale pracując, rozwijając naukę, promują nowe kadry. Wielu z nas nie byłoby dzisiaj tutaj gdyby nie państwo; gdybyście nam nie pomogli zdobyć tytułów, stopni naukowych i przejąć pałeczkę w katedrze czy innej jednostce uniwersyteckiej. Chcielibyśmy państwu za to z całego serca podziękować w tym dniu – podkreślił ks. prof. Czekalski i dodał, że wyrazem wdzięczności są symboliczne akty powołania na profesora emeryta.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Bardzo się cieszę i dziękuję jeszcze raz państwu w imieniu całej wspólnoty uniwersyteckiej za to, że wyraziliście chęć bycia dzisiaj z nami – zaznaczył rektor UKSW i wręczył emerytowanym profesorom symboliczne akty powołania na profesora emeryta.

Ks. prof. Czekalski dokonał również krótkiego podsumowania mijającego roku z perspektywy UKSW. Podkreślił, że uniwersytet rozwija się na różnych odcinkach, poczynając od tego, co jest misją uniwersytetu – czyli kształcenia, uprawiania nauki, formowania ludzi, kształtowania przyszłych pokoleń do służby w Ojczyźnie i Kościele.

Reklama

- Staramy się to czynić na najwyższym poziomie – zaznaczył.

Rektor zwrócił ponadto uwagę na sukces uniwersytetu, jakim jest fakt, że wszystkie uprawiane dyscypliny naukowe w UKSW mają uprawnienia do nadawania stopnia doktora i doktora habilitowanego.

- Instytucje zewnętrzne dokonały tej oceni i mamy się czym cieszyć. Nigdy jeszcze nie było tak w murach naszego uniwersytetu. To jest praca naszych wspaniałych profesorów, którym z całego serca mówię za to: dziękuję. To jest nasza wspólna praca, nasz wspólny sukces i nasze wspólne budowanie domu, który nazywa się Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Za ten ogrom pracy włożony w zakresie dydaktyki, kształcenia, uprawianej nauki, badań naukowych – bardzo państwu dziękuję – powiedział ks. prof. Czekalski.

Słowa podziękowania rektor uczelni skierował także do studentów, doktorantów i pracowników administracyjnych, wszystkim życząc błogosławionych świąt Bożego Narodzenia i podkreślając przy tym, że nigdy nie mogą one stać się tylko „jakimiś świętami”, ale zawsze powinny być obchodzone jako pamiątka narodzin Jezusa.

W imieniu Wielkiego Kanclerza UKSW kard. Kazimierza Nycza życzenia świąteczne społeczności UKSW złożył bp Tadeusz Pikus, emerytowany profesor UKSW. Hierarcha wspominał, jak w czasach kleryckich słuchał wykładu ks. Tadeusza Fedorowicza, który zastanawiał się, dlaczego i po co narodził się Jezus.

Reklama

- Dlaczego – mówił ks. Fedorowicz - to było łatwiej odpowiedzieć. Ponieważ posłał Go Ojciec – a więc z miłości. Ale po co – to nie bardzo wiedziałem. Uzdrowił trochę ludzi, nakarmił, głosił naukę… I nie wiedziałem – po co przyszedł Jezus. Czytałem Pismo Święte codziennie, ale pewnego razu po wielu latach doznałem olśnienia, ponieważ sam Jezus odpowiedział na to pytanie i to w momencie bardzo znaczącym – tuz przed ukrzyżowaniem. Powiedział: „Ja się na to narodziłem i po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo Prawdzie” – opowiadał bp Pikus.

Biskup senior diecezji drohiczyńskie zwrócił także uwagę, że czasami ludziom wydaje się, że misją Chrystusa i Kościoła jest przemienić ziemię w niebo. - Tymczasem Chrystus miał inną misję – sprowadzić niebo na ziemię. Tym, co jest rzeczywistością nieba na ziemi, jest Królestwo Boże. Chrystus powie: „Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą”. Będąc w okresie świąt Bożego Narodzenia spróbujmy rozważać tę prawdę – zachęcił hierarcha.

Życzenia i podziękowania w imieniu wyróżnionych profesorów emerytów złożył ks. prof. dr hab. Roman Bartnicki, były rektor UKSW, a w imieniu studentów i doktorantów – Aleksandra Radwańska i Mariola Pirek, przewodniczące samorządu studentów i doktorantów.

Po wysłuchaniu odczytanej przez ks. dr. hab. Marka Stokłosę, prof. UKSW i prorektora uczelni, Ewangelii o narodzeniu Chrystusa i wspólnej modlitwie, rektor UKSW poświęcił opłatki, którymi podzielili się uczestnicy spotkania, składając sobie bożonarodzeniowe życzenia.

Uroczystość uświetnił śpiewem najpiękniejszych kolęd Chór UKSW pod dyrekcją dr. hab. Michała Sławeckiego, prof. ucz.

2023-12-14 18:35

Oceń: +9 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wezwanie Boga ma pierwszeństwo przed wszystkim, co „najpierw”

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Hiob odpowiada przyjaciołom zdaniem, które wyprzedza Pawła o wieki: „jakże człowiek może być przed Bogiem sprawiedliwy?” To pytanie procesowej rozpaczy. Cały rozdział dziewiąty jest zbudowany na obrazie niemożliwego procesu z Bogiem: „gdyby się ktoś z Nim prawował, nie odpowie raz jeden na tysiąc”. Hiob chciałby pozwać Boga przed trybunał, i natychmiast widzi absurd własnego pozwu. Strona przeciwna jest zarazem sędzią, a „któż Mu powie: Co czynisz?” Środek perykopy to hymn o potędze Stwórcy, włożony w usta cierpiącego. Bóg przenosi góry, wstrząsa ziemią, rozkazuje słońcu, „sam rozciąga niebiosa, kroczy po morskich głębinach”, czyni Niedźwiedzicę i Oriona. Hiob nie wątpi w moc Boga ani na chwilę. Jego dramat polega na tym, że moc widzi, a sprawiedliwości dostrzec nie może. „Choćbym miał słuszność, nie odpowiem, o litość będę błagał przeciwnika”. To jedna z najciemniejszych i najuczciwszych modlitw Starego Testamentu, wiara, która nie rozumie, a nie przestaje się zwracać do Tego, którego nie rozumie. Księga Hioba nie daje w tym miejscu odpowiedzi i liturgia też jej nie wymusza. Odpowiedź przyjdzie na końcu księgi w teofanii, a ostatecznie w Chrystusie, w którym Bóg sam stanął po stronie oskarżonego człowieka. Hieronim, dzisiejszy patron, który przełożył i tę księgę, wiedział z własnego niespokojnego życia, że z Bogiem się nie wygrywa procesu. Z Bogiem się wytrwa. Jego betlejemska grota, gdzie przez dziesięciolecia zmagał się ze słowem, tekstami i sobą samym, jest komentarzem do Hioba. Prawować się z Bogiem wolno, byle nie wypuścić Go z rąk.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

Polak współtworzył muzykę Mszy św. Leona XIV w Paryżu

2026-10-01 07:16

[ TEMATY ]

muzyka

Autorstwa ElenaDelaporte/commons.wikimedia.org

Karol Mossakowski

Karol Mossakowski

Karol Mossakowski, polski organista tytularny kościoła Saint-Sulpice w Paryżu, znalazł się w zespole odpowiedzialnym za przygotowanie muzyki liturgicznej podczas uroczystej Mszy św. sprawowanej przez papieża Leona XIV 26 września na paryskim Place de la Concorde i Polach Elizejskich.

Jego udział był jednak znacznie większy, niż wynikało z pierwszych oficjalnych informacji. Szczegóły swojej pracy organista przekazał bezpośrednio redakcji „Muzyka w diecezji”. Cytując informacje przekazane przez Karola Mossakowskiego, prosimy o podanie źródła: Muzyka w diecezji – muzykawdiecezji.pl.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję